1 maja 2011

Filled Under:

Intryga w Zdroju


- Lubię jeździć na południe - powiedziałem mojej żonie.
Wówczas jeszcze nie wiedzieliśmy, co nas czeka. Zmierzaliśmy ku nieuchronnym ramionom przeznaczenia nie przeczuwając nawet na jak krętą drogę poprowadzi nas los...

***


Droga E67. Południe Polski. Mała, uzdrowiskowa miejscowość, pogrążona w swoich codziennych sprawach. Na parkingu wita nas starszy mężczyzna.
- Japończyk ? - Zapytał.
Zdezorientowani i zaskoczeni nie odpowiadamy.
- Teraz same węgry jeżdżą.
W mojej głowie zaczyna świtać. Chodzi mu o nasz samochód.
- Mój to japończyk. Ma podgrzewane fotele i przyciski opuszczania szyb na drzwiach - kontynuuje stary.
- Nasz był składany na Węgrzech - odpowiadam.
Nie podoba mi się. Coś knuje. Później dowiadujemy się, że jest malarzem. Nigdy nie ufałem malarzom, a ten wyglądał szczególnie podejrzanie.

***


Obudził mnie dźwięk starych okiennic kołyszących się na wietrze. Chłodny poranek dostał się do naszego pokoju i zbudził mnie jak zwykle o 6:00. Nie budząc żony, wypiłem kubek podłej kawy, którą zalałem wrzątkiem. W tym miejscu nie było takich luksusów jak ekspres. Wyjrzałem na korytarz. Wszystko wskazywało na to, że mieszkaliśmy z podejrzanym malarzem drzwi w drzwi.

***


Na śniadanie zjedliśmy kanapki z mielonką. Napisali, że to szynka delikatesowa, ale miała konsystencję galaretki. Z łatwością rozsmarowała się na chlebie i smakowała podobnie jak wyglądała.
- Co myślisz o tym człowieku ? - Zapytała żona.
- Sam nie wiem - myślałem głośno - jest w nim coś niepokojącego. Podobnie jak w tej mielonce...

***


Obiad postanowiliśmy zjeść w "smażalni". Była to metalowa buda stojąca od lat przy szosie E67. Poszliśmy tam na piechotę drogą prowadzącą przez pola rzepaku. Zaglądali tam tylko tubylcy, kierowcy ciężarówek i podejrzane typy zmierzające ku południowej granicy.

Zamówiliśmy smażone pstrągi. Mając w pamięci moje niedawne doświadczenia z patroszeniem tych ryb, chciałem zobaczyć jak robi się to w tych stronach. Pstrąg był usmażony w panierce. Był pozbawiony oczu i wnętrzności. W środku wypełniony był masłem czosnkowym i ziołami. Podano do tego także kawałek cytryny. I frytki.

- To cholernie dobry pstrąg - pomyślałem.

Ech... gdybym tak umiał tak usmażyć pstrąga...


C.D.N.

5 komentarze:

  1. - To cholernie niedobra szynka delikatesowa - pomyślała żona....

    OdpowiedzUsuń
  2. Prawdziwie turystyczna mielonka musi mieć galaretkę albo smalec i być znacznie bardziej urozmaicona kolorystycznie.

    OdpowiedzUsuń
  3. Widzę, że wręcz horrorowato tam się zrobiło;p

    OdpowiedzUsuń
  4. Co to za miejscowość była?

    OdpowiedzUsuń