10 czerwca 2012

Filled Under: , , ,

Zielone szparagi zapiekane

zielone szparagi zapiekane
Wikipedia niewiele mówi na temat tych owianych tajemnicą roślin. Prawdopodobnie dlatego, że w ogóle mało kto wie cokolwiek na ich temat. To chyba niemiecka roślina związana jakoś z ich folklorem (coś jak tęcza i garniec złota u Irlandczyków). Wiemy tylko, że szparagi dzielą się na białe i zielone, oraz że gdy nastaje w Bawarii sezon na szparagi, Bawarczycy rzucają wszystko inne, zbierają szparagi i objadają się nimi jak wołki zbożowe (albo zombie). Szparagi uznawane są także za rarytas.

Jakiś czas temu próbowaliśmy skonsumować białe szparagi. Oczywiście kto by tam czytał przepisy? Ugotowaliśmy je w wodzie i polaliśmy oliwą. Tak da się spożyć 99% rzeczy. Dowiedzieliśmy się wówczas, że istnieją także zielone szparagi (te Bawarczycy cenią najbardziej) i że wbrew logice nie są one niedojrzałe i twarde a wręcz na odwrót. Są bardziej miękkie przez co wymagają krótszej obróbki termicznej. Nie trzeba ich także obierać. Obieranie szparagów to masakra. To zupełnie jakby się chciało obrać makaron albo dżdżownicę.

Do przyrządzenia zielonych zapiekanych szparagów potrzebujemy:
  • zielonych szparagów
  • oliwy z oliwek
  • soli
  • czosnku

W żaroodpornym naczyniu rozścielamy taką srebrną folię, w którą odziani latają kosmiczni komandosi w filmach SF z lat 60-tych. Taka folia ma wiele różnorakich zastosowań od pokrycia wahadłowców NASA do zapiekania szparagów. Szparagi trzeba opłukać z plugastwa i - jeżeli mają twarde - odrąbać nóżki. Można też zostawić to twarde i potem delektować się mówiąc "och, jakie chrupiące". Tak robią Bawarczycy.

Szparagi układamy pokotem na folii jeden obok drugiego (jak ubitą dziczyznę) i polewamy oliwą z oliwek. Nie żałować sobie, to się zwróci. Posypujemy też obficie solą i - tutaj są dwie opcje - albo wyciskamy na to czosnek, albo kroimy żyletką jak w chłopakach z ferajny. Ja osobiście preferuję cokolwiek, bo nie wierzę w te kuchenne zabobony, że sposób robienia czegokolwiek w jakiś konkretny sposób w jakikolwiek sposób wpływa na smak. To jest tarot, new age i astrologia!

Generalnie pieczemy to później w piekarniku przez jakiś czas. Najlepiej kontrolować to co jakiś czas wyjmując jedną pałkę szparagu i zagryzając. W pewnym momencie staną się jakby bardziej sflaczałe i strawne. To będzie moment, kiedy można uznać szparagi za gotowe i zdatne do spożycia przez gatunek ludzki. Nie wiem jak to dokładnie robią Bawarczycy, ale zakładam że w sposób identyczny (choć przeczy to zdrowemu rozsądkowi, są pewne przesłanki ku temu, by zakładać, że Bawarczycy są podobni do nas).  Podejrzewam także, że do szparagów podają piwo jasne. Jak się je dobrze przesoli, to takie piwo będzie jak znalazł.





4 komentarze:

  1. Zielone szparagi, lubię je za... za to, że nie trzeba ich obierać:)

    OdpowiedzUsuń
  2. No właśnie. Fakt, że trzeba obierać przekreśla białe szparagi. A także to, że białe smakują i mają konsystencję patyków.

    OdpowiedzUsuń
  3. Komentarze przecudnej urody, serio! A co to jest ten zółty flak na zdjęciu? ;)

    OdpowiedzUsuń