22 listopada 2012

Filled Under:

Fotografia dla blogerów kulinarnych

Ostatnim razem napisałem dość obszerny wstęp, w którym było dużo ogólnych pierdół o tym, co jest potrzebne, co zbędne a co się może przydać. Dziś chciałbym skupić się bardziej na aparacie oraz na aspektach filozoficznych robienia zdjęć kulinarnych na bloga. Wszak wszystko musi mieć swoją filozofię. Żyjemy w czasach kiedy przechodząc przez wrocławski rynek nie da się nie spotkać amatora z Canonem 5D, który napieprza zdjęcia ratuszowi i innym budynkom. To czasy fotograficznej grafomanii. Oldschoolowcy zawsze powtarzają, że w dobie fotografii cyfrowej nikt nie szanuje klatki. Wszędzie pełno jest śmiecia i badziewia. Moja filozofia jest taka: nie starajmy się stworzyć dzieła sztuki. Zróbmy zdjęcie, które jest fajne lub przynajmniej w jakimś stopniu interesujące.

Jaki aparat dla blogera kulinarnego?

Sprawa jest prosta - jeżeli nie masz świra na punkcie fotografii, a chcesz jedynie, aby Twój blog miał w miarę fajne fotki - kup kompakt. Obecnie można kupić bardzo przyzwoity kompakt za parę stówek. Byłem niezmiernie zdziwiony, kiedy widziałem zdjęcia, które mój znajomy zrobił w jakimś tam Szanghaju w nocy kompaktem Canona za trzy czy cztery stówki. Były dużo lepsze niż gdyby użyć najprostszej lustrzanki. Pamiętajcie, że dzisiejsze Iphony trzaskają też rewelacyjne fotki. Takie czasy. Jeżeli nie jesteś maniakiem fotografii bierz kompakta. Ma on dużo automatycznych programów, w tym macro, który jest jednym z najprzydatniejszych. Kilka funkcji manualnych się przyda (np. wyłączenie lampy), ale to chyba mają wszystkie.

No dobrze - a co jeśli jednak jesteś maniakiem? Z reguły wszyscy foodie w większym lub mniejszym stopniu jarają się fotografią. Należy zatem rozważyć kilka kwestii. Tania lustrzanka najczęściej będzie jednak dość kiepska. Fotografia kulinarna czasem wymaga sporej sprawności i inwencji. Nie zawsze mamy możliwość rozłożenia się na balkonie przy pięknym słoneczku lub rozstawienia lamp. Właściwie na razie zapomnijmy o lampach.

Jeżeli już naprawdę MUSISZ mieć lustrzankę wiedz, że będzie to droga impreza - nawet jeżeli weźmiesz używkę. Zawsze zapragniesz mieć lepszy obiektyw, a obiektyw to koszt od 1/2 ceny body do jej kilkukrotności. W sumie impreza zaczyna się mniej więcej od 2 tysięcy, chyba że nie masz uprzedzeń, to oprócz canona są jeszcze inne marki. Ja startowałem od Olympusa E-420 - nota bene niedługo będę go chciał sprzedać! Wspaniały aparat do robienia zdjęć na balkonie przy pięknym świetle :) Zrobiłem nim np. tę fotkę:


... i wszystkie inne przed wrześniem 2011 r.

W idealnych warunkach każdy aprat da radę, jeżeli fotograf wie, co robi. Nie jest tak, że jak ktoś kupi tego 5D to od razu będzie trzaskał nie wiadomo jakie fotki w półmroku, przy świecach.

A zatem - zadaj sobie pytanie:
Kiedy planujesz gotować i robić zdjęcia? Jeżeli masz czas tylko wieczorami, to sytuacja jest niewesoła - może lepiej kupić tańszy aparat i jakieś lampki (oświetlenie stałe, świetlówki 125W, jakieś statywy - na allegro komplet się wyciągnie pewnie za jakieś 150-200 zł), ale jeżeli braknie Ci zapału, po dwóch-trzech sesjach przestaniesz to rozkładać i będziesz robić zdjęcia przy wbudowanej lampie, która daje efekt gorszy niż mierny.

Jeżeli przygotowujesz wpisy tylko w weekendy, w biały dzień - alleluja! Wystarczy tania lustrzanka, aby zacząć się bawić.

Jak wyglądają zdjęcia zrobione Canonem 550d wieczorem przy sztucznym oświetleniu?

Ot chociażby tak:



Jak widać - wygląda to całkiem nieźle. No i teraz clue tej całej historii. Zdjęcie zrobiłem z wbudowaną lampą błyskową. Pewnie niektórzy się teraz łapią za głowę, inni wołają "kyrie elejson" i sięgają po krucyfiks - jak on mógł? Natomiast przyjrzyjcie się temu zdjęciu. No przecież ładne jest, nie?

Już nie pamiętam jak powstało, ale znając siebie rozproszyłem lampę trzymając przed nią zwykłą, białą kartkę - najpewniej notes na zakupy. Sądząc po cieniu przy skrajnie lewych krewetkach świeciło się także górne światło - słaba, ciepła żarówka (kyrie elejson! Zmieszałem 5500k z 2700k!!!).

Powiem coś, co jeszcze bardziej Was zgorszy. Zdjęcie to prawdopodobnie obrobiłem w GIMPIE albo nawet w IrfanView !!! Tak, tak... nawet nie używam pirackiego fotoszopa, tylko rozwiązania open source. Mam kolegę, który jakąkolwiek ingerencję cyfrową uważa za hańbiącą i dyskwalifikującą. No więc zwiększyłem ostrość, kontrast oraz nasycenie kolorów - to moja standardowa procedura. Wykadrowałem także zdjęcie marnując drogocenną przestrzeń matrycy, za którą zapłaciłem! (O ZGROZO!).

Konkluzją

Bardzo gorąco zachęcam do czytania książek i chodzenia na kursy fotografii - sam tak robię. Natomiast kiedy stawiamy przed sobą na stole parujący talerz jadła i bierzemy do ręki aparat nie myślmy o książkach i kursach, ale o tu i teraz. Nie myślmy o zasadach, regułach, poradach... to wszystko bardzo cenne rzeczy, natomiast efekt ostateczny uzależniony jest tylko i wyłącznie od naszej inwencji i kreatywności.


PS: Jeśli w kadr wejdzie kot lub dziecko - nie przejmować się. Zdjęcia spontanowe są najlepsze. Przynajmniej widać, że ktoś chce zjeść to, co jest na talerzu.

PS2: To był setny wpis na tym blogu :)

PS3: Na mym drugim blogu rozpocząłem temat o analityce internetowej dla blogerów - zachęcam:
http://blog.shopout.pl/abc-analityki-internetowej-dla-bloggerow-cz-1/
http://blog.shopout.pl/abc-analityki-internetowej-dla-bloggerow-cz-2/



4 komentarze:

  1. Doczekałam się ;)
    Jako fotolaik przyjmuję każdą sugestię :)
    Dzięki i czekam na kolejne :P

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja też jestem wielbicielką książek kulinarnych. Można się z nich dowiedzieć naprawdę wielu ciekawych rzeczy

    OdpowiedzUsuń
  3. Eh no właśnie gotuję wieczorami bo wtedy mam czas a oświetlenie w kuchni to 5 halogenów doświetlam lampką czym się da ale mój aparat uwielbia robić zdjęcia żółte i paskudne(nawet bilans bieli nie pomaga czasem) Ale walczę z tym i zazwyczaj staram nie skrzywdzić ludzi moimi twórczymi wizjami:) Więc zapraszam do oceny i stwierdzenia czy aby na pewno tych biednych ludzi nie krzywdzę :D

    OdpowiedzUsuń
  4. Yep, wyraźnie widać które zdjęcia robisz w dzień, a które wieczorem. Może warto poeksperymentować z lampą? Może w kolejnym odcinku opiszę 33 sztuczki aby wbudowana lampa błyskowa nie wyglądała sztucznie i beznadziejnie...

    OdpowiedzUsuń