18 listopada 2012

Filled Under: ,

Likier kawowy


To był długi, pełen niepewności i nerwowego oczekiwania flirt z niewiadomą. Czytałem dziesiątki opracowań, sięgałem do starożytnych źródeł, nauczyłem się zapomnianych dialektów, aby porozumieć się z pradawnymi bóstwami i ciągle nie mogłem pogodzić się z faktem, że w tylu przepisach pojawia się kawa rozpuszczalna...  nieeeee! - krzyczałem w głębi swojego jestestwa - to nie może być rzeczywistość, tak się po prostu nie robi!

Odrzuciłem tę maskę zakłamania, te złudy, które co dzień wodzą na za nos swoimi pięknymi kłamstwami. Zszedłem z utartego szlaku, łatwego szlaku, równego, oczyszczonego z głazów, spękanych pni i cierni. Zanurzyłem się wgłąb wilgotnej, mrocznej zgnilizny, by odszukać prawdę - tę jedyną.

Teraz, gdy to wszystko jest zaledwie wspomnieniem - nie potrafię nawet powiedzieć ile dokładnie czasu to trwało, jakie proporcje, ile i jakich ingrediencji. To co pamiętam, postaram się odtworzyć z jak najbardziej pieczołowitą wiernością.

Przez wiele dni nurzałem ziarna dobrej gatunkowo kawy w czystym spirytusie, aż nabrał on barwy brązowawej (choć jeszcze nie brązowej). Nurzałem tam laskę wanilii - również przez wiele dni. W końcu nurzałem i karmel - smażony na patelni cukier, który w najwyższym momencie temperaturą swą skłonny był spalić wszystko co żywe na czarny wiór.

Do tej ciemnej - choć nadal przejrzystej - wody dodałem kilka filiżanek mocnego, gorącego, aromatycznego espresso (ze świeżo zmielonych ziaren kawy) i dodatkowo rozcieńczyłem to zwykłą wódką, aby moc nie była zbyt duża.

Po wielu miesiącach, gdy uznałem, że przegryzło się wystarczająco, wlałem większą część puszki mleka zagęszczonego, słodzonego (przypominającego to, z tubki). Dopiero te wszystkie zabiegi doprowadziły do stworzenia likieru kawowego, godnego nosić to imię.

Zaprawdę powiadam Wam! Nie wierzcie w mity i kłamstwa o kawie rozpuszczalnej i cukrze waniliowym! Odrzućcie iluzję i odważcie się spojrzeć w zwierciadło prawdy. Jedynie ono zapewni Wam likwor godny!

3 komentarze:

  1. Likier likierem, kawą kawą, a ja się grzecznie zapytuję, gdzież ten cykl o fotografii się podział?

    OdpowiedzUsuń
  2. Tak, to niezwykle słuszna uwaga. Następny wpis będzie o fotografii.

    OdpowiedzUsuń
  3. a jakie są proporcje składników do tego likieru ?

    OdpowiedzUsuń