28 października 2012

, , ,

Kruche ciastka z dżemem

W życiu każdego rodzica jest chyba taki moment, gdy dziecko dowiaduje się o istnieniu słodyczy. Zazwyczaj winne są babcie, ale fakty są niepodważalne - nie da się ukrywać przed berbeciem prawdy w nieskończoność - prędzej czy później i tak się dowie. Wyszliśmy zatem z założenia, że skoro jest to zło konieczne, możemy spróbować nad demonem zapanować - wytwarzając słodkości (jak robiły to nasze babcie w XIX w.).

Przepis zaczerpnięty jest z książki "U malucha na talerzu" pióra Marty Jas-Baran. Na wstępie napiszę, że pomimo iż ogólnie książka bardzo pomocna i pełna dobrych przepisów, to ciastka zjedzą raczej rodzice, bo są zwyczajnie za twarde. Przepis w książce figuruje jako "Najszybsze kruche ciasteczka".

Potrzebujemy:
  • pół szklanki mąki tortowej
  • pół szklanki mąki krupczatki
  • 2 łyżki cukru
  • 2 łyżeczki cukru waniliowego
  • 4 łyżki oleju z pestek winogron
  • 4 łyżki wody źródlanej
  • owoce do dekoracji (najlepiej wiśnie)

Po przeczytaniu powyższej listy (zaczerpniętej z książki) sami chyba rozumiecie, że to się nie mogło udać. Ja dałem dżem (dobrej jakości) a krupczatkę zastąpiłem jeszcze połówką szklanki mąki tortowej. Olej z pestek winogron akurat wyszedł.

Zatem mieszamy to wszystko w misce aż nabierze należytej konsystencji, potem wkładamy do wora i ładujemy do lodówki na jakiś czas, aby ciasto się przegryzło. Potem wałkujemy, wycinamy ciastka foremkami i pieczemy. Bułka z masłem. Co zatem mogło pójść nie tak?

Ok, zawsze w pogotowiu należy mieć biszkopcik bezpieczeństwa, bo jak mały zobaczy am, to lepiej z nie igrać z jego uczuciami. A ciasteczka kruche mogą zjeść rodzice.





21 października 2012

, ,

Sernik nowojorski

Czasami facet w kuchni musi być jak szef czy kapitan na pirackim statku. Wydaje polecenia lub przyjmuje swoich podwładnych z ich problemami i pyta "co proponujesz?". Tak, tak drodzy czytelnicy. Ciężkie brzemię odpowiedzialności nie dotyczy jedynie tych, którzy w grubych rękawicach wyjmują chleb z pieca, ale także i tych, którzy stoją na górze i rozwiązują problemy globalnie. Dlatego tym razem daję sernik, który zrobiła moja żona podczas gdy ja leżałem na podłodze strzegąc bezpieczeństwa naszej pociechy.

Żona mówi, że potrzebne są:
  • paczka ciastek digestive
  • masło
  • kubeł twarogu
  • cukier
  • sok z cytryny
  • kwaśna śmietaa
  • jajka
Ciastka kruszymy na drobno i mieszamy z rozpuszczonym masłem. Powstaje z tego taka masa czy raczej mokre kluchy, które stanowić będą spód sernika. Blachę obłożoną folią aluminiową wyklejamy owym ciastem łącznie ze ściankami (aby ser się nie przywarł).

Twaróg, cukier, jajka, śmietanę i sok z cytryny się miksuje (proporcje do znalezienia na pierwszym lepszym blogu kulinarnym ;) i wylewa do blachy. Sernik piecze się w ok. 170-180 stopniach przez prawie dwie godziny!

Powinno się go jeść po schłodzeniu, ale któż by zważał na tego rodzaju reguły? Wystarczy odczekać chwilę, żeby nie parzył w papę. Ogólnie rzecz biorąc smakuje trochę jak pierogi leniwe, ale z lekką nutką cytryny i ciastek digestive. Niebo w gębie!

Tak że jak żona się nudzi, to możecie jej dać zajęcie a sami poświęcić się ulubionym, męskim rozrywkom takim jak poker, wyścigi konne albo układanie wieży z klocków.