21 czerwca 2015

,

Somersby - piwo dla kogo?


Jeżeli zaglądasz od czasu do czasu na mojego bloga, wiesz że jak chcę sobie urządzić bekę z niemęskiego piwa, to nawiązuję do somersberga. Jestem barbarzyńcą, ale cywilizowanym. Postanowiłem przekonać się na własnej skórze, o czym mówię. 

Nigdy nie lubiłem wynalazków, ale to może tylko głupie zacięcie. Somersby smakuje jak jabłkowa huba buba. Od razu przypomniały mi się dawne czasy. Bardzo, bardzo dawne czasy. Uśmiechnąłem się sam do siebie i łyknąłem jeszcze.

Wiecie, co mnie wkurza? Wysyp piw "rzemieślniczych" i prawdziwy wysyp znawców piw. Okazuje się, że co drugi, to znawca. Powiem wam coś - dla mnie każde smakuje tak samo. Mniej lub bardziej dobre, ale ogólnie rzecz biorąc wisi mi to. Centralnie dynda koło sznurka. Mogę pić eurolagery. Wprowadzają mnie w taki sam chill jak piwa czeskie, belgijskie czy niemieckie.

Daleki jestem od stwierdzenia, że wszystkie napoje piwopodobne są ok, ale jeżeli mam być szczery, to Somersby pozytywnie mnie zaskoczył. Oczywiście po takie piwo sięgają pewnie głównie metro-hipsterzy i już sam ten fakt woła o pomstę do nieba, ale nie jest to czynnik, który totalnie skreśla somersberga. Myślę, że od czasu do czasu, w ramach chillu, to nic złego...  a na pewno nic bardziej złego niż piwo bezalkoholowe.

Somersberg ma 4 koma 5, czym mnie zaskoczył. Sądziłem, że raczej bliżej 2 koma 5. Ktoś tam ma jednak głowę na karku!

Istnieją okoliczności, w których Somersby jest jak znalazł.

20 czerwca 2015

, ,

Żeberka BBQ z piekarnika


Statystyczny Polak zna sos BBQ z pewnego fast foodu serwującego kurczaki. Powiedzmy, że nie jestem jego fanem (tamtego konkretnego sosu)...  

Postanowiłem zaszaleć. Kupiłem kilo żeberek od świni, sos BBQ. Resztę miałem w domu. I teraz dość istotna sprawa: amerykanie traktują żeberka BBQ bardzo poważnie. Istnieją strony internetowe poświęcone tylko i wyłącznie żeberkom BBQ. Przepisów jest setki i trudno stwierdzić, który jest najlepszy. Wystarczy jednak nakreślić kilka ogólnych zasad, aby nie zepsuć tego dania (np. wbrew temu, co piszą inni, nie gotujemy żeberek przed pieczeniem).

Świninę trzeba porządnie umyć. Żeberka mają to do siebie, że są krojone piłą. Malutkie odłamki kości mogą tkwić gdzieś w mięsie. Niektórzy piszą też o odcinaniu tej błonki z dołu. Jest to jednak zadanie karkołomne. Ja dałem sobie spokój.

Później marynujemy. Można na sucho i na mokro. Ja wybrałem na mokro, bo wydaje mi się to dużo sensowniejsze. Przyprawy dajemy według uznania: oliwa, sól, zioła, curry, sos BBQ, miód, czosnek, pieprz cayenne (czyli papryka)...  Wiele przepisów mówi także o whisky tudzież burbonie. Myślę, że nie ma sensu się rozdrabniać na marynowanie przez dwie godzinki. Zdecydowanie lepiej zostawić to na noc.

Robiąc żeberka w piekarniku, lepiej je najpierw obsmażyć. Głównie chodzi o stronę górną. Na dole jest i tak ta błonka, której nie jemy (chyba, że ktoś lubi).


Wstępnie obsmażone żeberka zawijamy w folię, uprzednio zalawszy marynatą (tak, tak... nie może się zmarnować!!!) i wrzucamy do piekarnika na 2-3 godzinki. Tak naprawdę to chyba nic nie stoi na przeszkodzie, aby się piekło nawet i 4 godziny. Żeberka są cholernie tłuste. Może się to cholerstwo jakoś wytopi.

Podajemy oczywiście z sosem BBQ i krwią naszych politycznych przeciwników.