17 marca 2012

Filled Under: ,

Lavazza vs. lavazza - kawa kupiona w Polsce i Italii

Ostatnio przeczytałem, że nasz naród jest bardzo wymagający względem kawy. A ściśle rzecz biorąc jesteśmy bardziej wymagający niż Włosi, Francuzi i Austriacy razem wzięci. A to dlatego, że u nas w kawiarence kawa w stosunku do średnich zarobków jest koszmarnie droga a w wyżej wymienionych krajach dużo tańsza. Włosi czy Austriacy piją kilka kaw dziennie i to zazwyczaj poza domem. Kawa serwowana w polskich kawiarniach ma zatem najwyższą jakość.

Tak przynajmniej tłumaczą właściciele kawiarni. 

Powszechnie znana opinia mówi coś zupełnie innego. Podobno ta sama kawa kupiona w Polsce jest gorsza od kupionej np. we Włoszech ponieważ na nasz rynek trafiają gorsze gatunki, odpady i inne zamieciny po tym, co szło na zachód :), do krajów, gdzie kawa ma dużo większe znaczenie kulturowe (Włochy, Austria).

Również wszyscy, którzy wrócili właśnie z Włoch opowiadają jaką tam mają pyszną kawę. Chociaż osobiście zwalam to na karb "magii okoliczności". Sam zachwycałem się smakiem grappy sączonej na balkonie z widokiem na przełęcz San Pellegrino po całym dniu górskiego marszu. Ta sama grappa po powrocie do domu okazała się być dość podła.

A zatem - albo ktoś szerzy złośliwe plotki, albo właściciele kawiarni zaopatrują się tylko i wyłącznie za granicą, co tłumaczyłoby koszmarne ceny kawy w kawiarniach. Jak jest naprawdę ? Postanowiłem sprawdzić to porównując kawę Lavazza zakupioną u nas oraz w słonecznej Italii.

Czy jesteśmy narodem barbarzyńców niepotrafiących odróżnić kawy od zamiecionych resztek kawy z kurzem ?

Do przeprowadzenia testu przygotowałem w miarę podobne warunki, nasypałem zbliżoną ilość kawy, ubiłem z podobną siłą i nalałem podobną ilość. Na zdjęciu na samej górze widać, że w obu nie utworzyła się zbyt duża crema ponieważ nalałem pojedyncze espresso, a mój ekspres robi zadowalającą cremę dopiero przy podwójnym. 

Od razu mówię, że nie uważam się za wielkiego znawcę i konesera, ale nie hańbię się piciem dziewczęcej latte. Nie dodaję nawet mleka i cukru (od których - jak powszechnie wiadomo - tworzą się w jelitach kamienie kałowe). Kawa ma być czarna i gorzka - choć Włosi na przykład słodzą i to dużo.

A teraz wnioski:

Obie kawy smakowały bardzo podobnie tzn. miały podobną moc, kwaskowość i gorycz.

Minimalnie włoska była bardziej aromatyczna, ale była świeżo otwarta w przeciwieństwie do tej kupionej w Polsce. Zaznaczę jednak, że staram się przechowywać kawę w warunkach pozwalających zachować aromat (metalowa puszka).

Na mój gust - owszem, włoska smakowała nieco lepiej, ale nieznacznie. Nie na tyle, aby opłacało się specjalnie ją tam kupować i przywozić (choć chyba jest tam nieco tańsza). Myślę, że Lavazza kupiona w Polsce, w ziarnach, zmielona przed przyrządzeniem, to bardzo dobra kawa.

Wynikiem jest zatem remis 1:1.

Jedyny sposób, aby kawa smakowała lepiej to zamieszkać w Italii i wieść dolce vita. Tam nikt nie nazwie alkoholikiem emeryta, który przychodzi o 9:00 do kawiarenki żeby wypić na śniadanie kieliszek wina i podszczypać w tyłek kelnerkę.Tam kawa na pewno smakuje lepiej niż pita z niemytego tygodniami kubka przy komputerze, w klimatyzowanym open space ze szczelnie pozamykanymi oknami.  Magia okoliczności...

7 komentarze:

  1. Co do kawy w polskich kawiarniach to mam bardzo niemile doswiadczenia i raczej zle zdanie. Osobiscie wypijam 2-3 kawy dziennie i zawsze staram sie kupowac najlepsza na jaka mnie stac. Pilam kawe w wielu krajach, wiec mialam okazje porownac (nie tylko jakosc, smak kawy ale i obsluge). Niestety (i mowie to z bolem w sercu) polskiej kawie i kawiarniom jeszcze daleko do tzw. 'zachodniego' standardu (oczywiscie na zachodzie sa wyjatki od reguly i mozna trafic - choc bardzo rzadko - na podla kawe nawet we Francji).
    Prosty przyklad z moich ostatnich wakacji w Polsce (sierpien 2011). Upal niesamowity i moja ogromna ochota na tzw. ice coffee (bylam w ciazy wiec na nic 'mocniejszego' sobie niepozwalalam). W dwoch kawiarniach (firmowych!) dostalam zwykla latte wypelniona po przegi kostkami lodu, kawy tam bylo niewiele, wiecej tej wody z topniejacego lodu i mleka - w takiej Francji czy Irlandi nie do pomyslenia! Rowniez jezeli chodzi o ceny w polskich kawiarniach to jest to 'przegiecie'. W Irlandi bardzo dobra kawa kosztuje okolo €3.50-€4.00 i jest to norma, jak by kosztowala €7.00 to nikt by nie kupil, bo to po prostu za drogo. W Polsce mam wrazenie ze panuje powszecha opinia 'im drozej tym lepiej' i ludzie dadza za kawe tyle ile im sie tylko powie... Znam kilka osob pracujacych w kawiarniach/restauracjach w
    Polsce i wiem jak sie oszukuje na kawie - wystawiajac puszki markowych ziaren z najtansza, budzetowa kawa w srodku, ktora sie oczywiscie podaje klientom...
    Jeszcze wiele zmian czeka polskiego restauratora jak i polskiego konsumenta. Mam tylko nadzieje ze popyt wymusi podaz na lepsza jakosc i przystepniejsze ceny.

    Pozdrawiam,
    Anula.

    OdpowiedzUsuń
  2. Elaborat godny naśladowania!

    Tak sądziłem, że artykuł promujący polskie kawiarnie jako dobre mógł być sponsorowany.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A dziekuje bardzo - jak juz zostawiac komentarz to konstruktywny.
      Pozdrawiam,
      Anula.

      Usuń
  3. A ja uwielbiam kawę mrożoną w La Scali na placu Solnym we Wrocławiu, to mój ideał :)

    OdpowiedzUsuń
  4. he,he lavazza we włoszech jest praktycznie nie pijana bo im wcale nie smakuje!!! firma super sie wypromowała w innych krajach jak austria niemcy i oczywiscie polska... jak widze w kawiarni że podawana jest ta kawa to nie wchodze a jest prawie wszędzie ... Włosi uwielbiają kawy i mają ich mnóstwo marek... i sie na tym naprawde znają ! ps. Anula mój kolega
    prowadzi kawiarnie i znam te numery a fujjjj.... ;) ale co sie dziwic jak lavazza sprzedawana gastronomikom jest po 25 - 35 euro za kg jak we włoszech tylko 3.50 euro !! pozdrawiam Arti70

    OdpowiedzUsuń
  5. Kawa we Włoszech to kult... I słusznie... Po nastu latach spędzonych w Italii stwierdzam autorytatywnie,że to kraj w którym celebruje się smaki w tym smak dobrej kawy. Oczywiście można trafić na bar w którym dostanie się filiżankę niesmacznej lury ale prawdziwy Włoch natychmiast zamruczy pod nosem, że więcej tu nie zajrzy...My nie mamy takich tradycji i generalnie dobrego podejścia do gastronomii...Karmi się ludzi byle czym i byle czym poi. Mamy wiele do nadrobienia. A szkoda! Celebrowanie przy stole darów natury, świeżych, zdrowych i za "przyzwoite pieniądze" to jedna z przyjemności życia...Inwestujmy w dobrą gastronomię! Viva la vita! Ot co!

    OdpowiedzUsuń
  6. Włoska kawa to kult! Po prostu jest najlepsza i za każdym razem kiedy odwiedzam Rzym wpadam do mojej ulubionej knajpki na wspaniałe espresso :)

    OdpowiedzUsuń