8 maja 2011

Filled Under: ,

II Festiwal Dobrego Piwa 2011 - Wrocław Piwem Płynący

Tak, wiem... "Co? Jaki festiwal piwa?", "gdzie ?". Też jestem zbulwersowany słabą promocją tego wydarzenia. Codziennie do naszych skrzynek pocztowych i elektronicznych trafiają gigabajty spamu i reklam supermarketów z elektroniką użytkową, a gdy zdarza się coś tak ważnego jak festiwal piwa człowiek dowiaduje się po fakcie. Kto zajmował się marketingiem ????

Ok, uspokójmy emocje. Skoro to II edycja, to będzie i III więc na przyszły rok będziemy wiedzieli. Chociaż biorąc pod uwagę ile ludzi było i jak wielkie problemy komunikacyjne wystąpiły na trasie Wrocław-Leśnica, to za rok będzie tu prawdziwy Oktober Fest i trzeba będzie tam wynajmować nocleg i tak dalej... Przejdźmy zatem do meritum.

Najważniejsze były stoiska lokalnych browarów z Polski i Czech, stoiska z żarciem itp. Było nawet stoisko codopiwa.pl, ale mieli tam głównie suszone owoce morza. Jadłem kiedyś te rybki i moim zdaniem są słabe. Zdecydowanie za lepszą przekąskę do piwa uznaję suszoną skórę wieprzową, która bywa w Lidlu w tygodniu skandynawskim.

Jeżeli chodzi o jedzenie, to najlepszy był moim zdaniem grillowany oscypek z żurawiną. Rewelacja. Kij z tym czy oscypek skrzypiał w zębach czy nie, czy był z mleka owczego, krowiego czy ptasiego. Oscypek grillowany jest sto razy lepszy niż surowy. Ma chrupiącą skórkę a w połączeniu z żurawiną stanowi idealną kombinację spływającą rozkosznie po języku.

Za numer dwa uznałbym pajdę chleba ze smalcem i ogórkiem kiszonym. To trochę klimat wrocławskiego Spiżu tylko ten chleb był pyszny i smalec też rewelacyjny. I ogórek... nie jakiś tam kupny ze słoika tylko najprawdziwszy, naturalny ogór kiszony.

Potrawą numer trzy, której skosztowałem była bułka z parówką. Nie hot-dog tylko bułka upieczona z parówką w środku. Bardzo znakomita rzecz do piwa, ale jeżeli miałbym wybierać, wybrałbym hot-doga ze sklepu z kraju, z którym współpracujemy od 50 lat ;) Stoisko z bułkami z parówką oferowało także precle pączkowe, które zachwyciły moją małżonkę (która zresztą skupiła się na stronie jedzeniowej imprezy).

Jeżeli chodzi o piwo, zacznę od mankamentu: nie wszyscy wystawcy oferowali małe piwa 0,2L. Wiadomo, że my - faceci - nie pijemy piw 0,2L, ale na logikę - jeżeli jest to festiwal, gdzie wystawia się kilkudziesięciu browarników, a każdy ma po kilka gatunków piwa, to jeżeli spróbuje się więcej to kupi się więcej do domu. A jeżeli spróbuje się mniej gatunków, ale w półlitrowych kuflach, to będziemy mieli problem z pęcherzem jadąc autobusem do Wrocławia właściwego. Ponadto grozi nam upicie.

Spróbowałem zatem 3 rodzajów ciemnego piwa. Jasne zupełnie sobie odpuściłem. Były to: czeski Kozel, Czarna Dziura (warzone specjalnie na festiwal) oraz dziesięcioprocentowy Bernard. Najwyżej z tych trzech oceniam Kozel, który w czechach dostępny jest w supermarketach (nawet w plastikowych butelczynach ;). Czarna Dziura była bardziej wytrawna i mocniej ekstraktywna. Miała zdecydowanie więcej goryczki. Bernard był również dobry, ale ponieważ zawierał dużo alkoholu miał lekką nutę słodyczy, która w moim mniemaniu stanowiła słabą stronę tego piwa.

Ogólnie rzecz biorąc impreza była przednia. Myślę, że kolejna edycja będzie jeszcze większa i być może organizatorzy pokuszą się o lepszą lokalizację (większą i bliższą centrum) oraz lepszą reklamę. Owszem - zainteresowanie było duże, ale mogło być większe.

A kto nie był ten trąba.

2 komentarze:

  1. Żona też miała ochotę na znakomite, ciemne piwko ale nie było jej dane !! :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Było świetnie!

    OdpowiedzUsuń