30 września 2012

Filled Under: ,

Nalewka winogronowa

Nalewkę winogronową robię co roku już od paru lat. Przyczyna jest prozaiczna - jest winogron do spożytkowania, a średnio smakuje i nawet szpaki nie chcą żreć. Zrywam zatem jak leci, zasypuję cukrem, zalewam wódą i zazwyczaj jest.

Wiem, że są domorośli bimbrownicy lubujący się w przepisach, proporcjach i miarach (1410 i te sprawy). Wedle mojej filozofii robienie winogronówki czy jakiejkolwiek innej nalewki nie wymaga żadnej specjalnej matematyki ani stawiania tarota. Ot - zalewamy i czekamy. Zazwyczaj wychodzi smaczne.

Jedyny element nadprzyrodzony czy też może metafizyczny, to dolewanie kielonka zeszłorocznej i z lat wcześniejszych - o ile takie się ostały - do nowej partii. Taki mały fetysz nie mający absolutnie żadnego wpływu na smak czy jakość.

Cóż więcej mogę... no kolor zależy od proporcji jasnych i ciemnych winogron. W 2010 r. zrobiłem ładną w kolorze piwnym (patrz. rycina nr. 1), rok później robiłem speed-nalewing - nie pamiętam proporcji, ale moszcz kisił się bardzo krótko. Widocznie miałem jakąś szaloną wizję, że będzie miało świeży, odżywiający smak. Cóż - smakuje raczej zwyczajnie. W AD 2012 będzie prawdopodobnie kolor winny lub też wina rozcieńczonego wodą, bo ciemnych i jasnych gron dałem tyle samo. Dodatkowo nie certoliłem się z obieraniem tylko wrzuciłem razem z patykami. Będzie bardziej taniczna, co mam nadzieję zrównoważy mdłą słodkość.

Tak wygląda teraz:



Z innych eksperymentów nalewkowych miałem już miętówkę na spirycie (wyszła obrzydliwa, ale spożyta w zimnym deszczu Dolomitów miała działanie zbawienne) a od roku czeka kahlua, ale trochę boję się jej pić, bo w procesie produkcyjnym występowały dziwne reakcje.

Może Wy macie jakieś ciekawe pomysły? (nie przepisy - pomysły!). Chciałbym zrobić jakiś taki dobry, ziołowy przecier na przeziębienia albo na nieżyty pokarmowe...


1 komentarze:

  1. Witam Cię :-) Bardzo mi się podoba Twoja "WIZJA" nalewkowa.Wszystko "na oko" ja też tak lubię. Zazwyczaj wychodzi OK ale jest jeden problem a mianowicie nie zawsze potrafię powtórzyć już raz przygotowaną potrawę. Nastepna jest znów inna.(podobno artystyczne dusze tak mają:-)Zyczę Ci wielu ciekawych i smacznych odkryć kulinarnych.Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń