29 października 2011

,

Sztuka przetrwania dla młodych ojców #2: Kurczak z rożna


To miał być tekst o świni z rożna, ale wiadomo - mało kto ma w domu miejsce na takie imprezy. Kurczak nie jest warzywem ani nabiałem, ale mięsem też nie. Właściwie nie wiadomo czym tak do końca jest. Od biedy można go zjeść, a za największą zaletę kurczaka uważam fakt, że można go nadziać na rożen, upiec bez specjalnych zabiegów i w zasadzie będzie się nadawał do spożycia.

Oczywiście można go też przyprawić. Są specjalne przyprawy, które nazywają się "do kurczaka", no ale to już wymaga podjęcia dodatkowego wysiłku, a czasem nawet nadludzkiego - pójścia do sklepu.

Jak ktoś chce, żeby było bardziej bogato i odżywczo, można do tego ugotować kartofle, ale prawdziwe mistrzostwo w kuchni to prostota. 

iiiiiiiiiiiiiiiiiiiiihaaaaaaaaa!

16 października 2011

, ,

Sztuka przetrwania dla młodych ojców #1: Ślimaki


Świeżo upieczeni ojcowie to szczególna grupa osób. Ich żony nie mogą jeść nic oprócz ryżu, więc obiady wymagają szczególnych zabiegów (doprawiania, rozdzielania na pół i doprawiania itp.). Nie można zrobić kawała mięcha impregnowanego w wódzie ani otworzyć do kolacji butelki wina. Nie... nie mówię, że cierpimy i nie użalam się nad naszym gatunkiem. Tak musi być i koniec.

No dobra... nie musi tak być. Od czasu do czasu można zjeść coś zupełnie innego np. camembert w panierce albo sajgonki. I wcale nie wymaga to niesamowitych zabiegów, gotowania 2 obiadów, spędzania połowy dnia w kuchni (wiadomo - karmiąca żona nie spędza w kuchni dłużej niż 30 minut). Rozwiązaniem są produkty głęboko mrożone!


Głęboko mrożone ślimaki, wyfajdane i przyprawione można kupić w wielu sklepach. Jedyne czego wymagają, to wstawienia do rozgrzanego piekarnika na ok. 10 minut. No i wszamania oczywiście. Ich niecodzienna konsystencja w połączeniu z przepysznym sosikiem z masła, czosnku i ziół spływają w gardle niczym czosnkowa guma do żucia. Doprawdy niecodzienne wrażenie warte każdej złotówki.

15 października 2011

Kukurydza

Przyznaję się - ostatnio zaniedbałem bloga. Powiększenie rodziny, rosnąca ilość obowiązków w życiu i w pracy oraz chęć obejrzenia wszystkich odcinków Famili Guy sprawiły, że zaniedbałem swoją kuchenną pasję. Znużony opieką nad dzieckiem i jesienną słotą postanowiłem odświeżyć letnie wspomnienia o kukurydzy...

Potrzebne są:
  • Kukurydza
  • sól
  • masło (prawdziwe)


To jeden z najprostszych przepisów na świecie.

Kukurydzę należy umyć (najlepsza kukurydza jest z bazaru, a wiadomo - ludzie macają brudnymi łapskami) a następnie włożyć do garnka z wodą (wody tyle, żeby ledwie zasłaniała) i przykryć. Gotujemy tak naprawdę aż zmięknie, czyli nie wiem... 20-30 minut ?

Potem kukurydzę solimy i omaszczamy masłem. I w zasadzie gotowe.