26 grudnia 2015

, ,

Domowa chałwa słonecznikowa z rodzynkami


Niewiele jest słodyczy, dla których warto rujnować swoje zdrowie. W zasadzie są dwa: ptasie mleczko i chałwa. Mam dobrą wiadomość - domowa chałwa wcale nie jest taka szkodliwa. W odróżnieniu od sklepowej, domowa jest na miodzie i zawiera same zdrowe składniki.

Aby zrobić przepyszną, domową, zdrową chałwę, należy wziąć ziarna słonecznika (łuskane) i uprażyć na patelni. To potencjalna sytuacja zagrożenia życia, więc należy to robić bardzo ostrożnie.

Uprażony słonecznik wrzucamy do czegoś, z pomocą czego można by to zmienić w proszek. Np. do młynka do mielenia kawy albo do miksera.


Od razu zaznaczam, że mikser się spali, więc może warto rozważyć młynek do kawy. 

Do zmiksowanych ziaren słonecznika dodajemy kilka łyżek miodu (nie za mało, nie za dużo.. musi być w sam raz!) oraz rodzynki. I znów to miksujemy do czasu, aż mikser się zepsuje. 


Po zmiksowaniu reszty składników przekładamy chałwę do jakiegoś pojemnika lub zawijamy w sreberko i wsadzamy do lodówki, żeby stężała. 

Po kilku godzinach mona spożywać i zapewniam was, że nie powstrzymacie się przed wtranszoleniem całej na raz!


19 sierpnia 2015

,

Behemoth Profanum Black Ipa



Otwierając butelkę Behemotha należy włączyć także muzykę zespołu Behemoth. Tak się bowiem składa, że nazwa trunku jest nieprzypadkowa - browar Perun zrobił piwo firmowane przez zespół słynnego Nergala od Dody. Muszę przyznać, że oba zjawiska są dla mnie nowe - black ipa i muzyka Behemoth. W pewnym sensie jestem profanem. 

Nie znam się. Piwo jest drogie. Dupy jakoś szczególnie nie urywa, ale podoba mi się jego charakter. Zasmakowawszy różnych gatunków piw ciężko przepuścić przez gardło zwyczajnego eurolagera. Człowiek zaczyna chcieć czegoś więcej. No i Behemoth daje intensywne, bogate wrażenia, których nie uświadczymy pijając właśnie te pospolite trunki.

Otwarciu butelki towarzyszy bardzo przyjemny, intensywny zapach. Piwo ma bardzo ładny, ciemny kolor i stosunkowo niewiele pianki w kolorze kremy kawowej. Na etykiecie napisane jest, że urzeka wyraźnie cytrusowym aromatem oraz smakiem kawy i czekolady. Z wyrazistą goryczką. Goryczka rzeczywiście jest wyrazista. Niby kawę i czekoladę czuć, ale mi te smaki bardziej kojarzą się z karmelem i palonym słodem, co w sumie jest chyba naturalne.

Na uwagę zasługuje bardzo klimatyczne opracowanie graficzne. Osobiście nie odczuwam potrzeby sięgnięcia po raz drugi po Behemoth Profanum, ale zaintrygował mnie sam browar Perun. W swojej ofercie mają trunki, których nazwy rozbudzają fantazję: Sabat Czarownic, Noc Kupały, Licho nie śpi czy Orzechowy Gaj. Idzie za tym wszystkim naprawdę fajna koncepcja marketingowa i dobry storytelling. Z Behemothem* zobaczę się znów nieprędko. Z Perunem - mam nadzieję - prędzej.

* - z piwem, bo muzyczka przyjemna.


4 lipca 2015

,

Orzechówka majorska


Korzystając z okazji, że były orzechy, postanowiłem zrobić porządek w nalewkach (tzn. wylać do kibla co bardziej nieudane eksperymenty). Powstałą przestrzeń barkową mogę zagospodarować w bardziej sensowny sposób (i zagospodaruję!). 

Orzechówka majorska to w zasadzie zwykła orzechówka. Trzeba narwać zielonych orzechów, pokroić i zalać spirytusem. Ludzie mówią, że 7 na pół litra spirytu, ale ja tam w to nie wierzę! Dałem 9 na 200 ml. Sądzę też, że cukier jest zbędny. Może dzięki temu powstanie nalewka, którą będzie się dało pić.

A majorska, bo człowiek, od którego kupiliśmy działkę, okazał się być emerytowanym pilotem w stopniu majora. Latał na Antonowie An-2 i nawet jest sławny w kręgach lotnictwa transportowego. To nie byle co! Jak nalewka się uwarzy wypiję zdrowie majora.

21 czerwca 2015

,

Somersby - piwo dla kogo?


Jeżeli zaglądasz od czasu do czasu na mojego bloga, wiesz że jak chcę sobie urządzić bekę z niemęskiego piwa, to nawiązuję do somersberga. Jestem barbarzyńcą, ale cywilizowanym. Postanowiłem przekonać się na własnej skórze, o czym mówię. 

Nigdy nie lubiłem wynalazków, ale to może tylko głupie zacięcie. Somersby smakuje jak jabłkowa huba buba. Od razu przypomniały mi się dawne czasy. Bardzo, bardzo dawne czasy. Uśmiechnąłem się sam do siebie i łyknąłem jeszcze.

Wiecie, co mnie wkurza? Wysyp piw "rzemieślniczych" i prawdziwy wysyp znawców piw. Okazuje się, że co drugi, to znawca. Powiem wam coś - dla mnie każde smakuje tak samo. Mniej lub bardziej dobre, ale ogólnie rzecz biorąc wisi mi to. Centralnie dynda koło sznurka. Mogę pić eurolagery. Wprowadzają mnie w taki sam chill jak piwa czeskie, belgijskie czy niemieckie.

Daleki jestem od stwierdzenia, że wszystkie napoje piwopodobne są ok, ale jeżeli mam być szczery, to Somersby pozytywnie mnie zaskoczył. Oczywiście po takie piwo sięgają pewnie głównie metro-hipsterzy i już sam ten fakt woła o pomstę do nieba, ale nie jest to czynnik, który totalnie skreśla somersberga. Myślę, że od czasu do czasu, w ramach chillu, to nic złego...  a na pewno nic bardziej złego niż piwo bezalkoholowe.

Somersberg ma 4 koma 5, czym mnie zaskoczył. Sądziłem, że raczej bliżej 2 koma 5. Ktoś tam ma jednak głowę na karku!

Istnieją okoliczności, w których Somersby jest jak znalazł.

20 czerwca 2015

, ,

Żeberka BBQ z piekarnika


Statystyczny Polak zna sos BBQ z pewnego fast foodu serwującego kurczaki. Powiedzmy, że nie jestem jego fanem (tamtego konkretnego sosu)...  

Postanowiłem zaszaleć. Kupiłem kilo żeberek od świni, sos BBQ. Resztę miałem w domu. I teraz dość istotna sprawa: amerykanie traktują żeberka BBQ bardzo poważnie. Istnieją strony internetowe poświęcone tylko i wyłącznie żeberkom BBQ. Przepisów jest setki i trudno stwierdzić, który jest najlepszy. Wystarczy jednak nakreślić kilka ogólnych zasad, aby nie zepsuć tego dania (np. wbrew temu, co piszą inni, nie gotujemy żeberek przed pieczeniem).

Świninę trzeba porządnie umyć. Żeberka mają to do siebie, że są krojone piłą. Malutkie odłamki kości mogą tkwić gdzieś w mięsie. Niektórzy piszą też o odcinaniu tej błonki z dołu. Jest to jednak zadanie karkołomne. Ja dałem sobie spokój.

Później marynujemy. Można na sucho i na mokro. Ja wybrałem na mokro, bo wydaje mi się to dużo sensowniejsze. Przyprawy dajemy według uznania: oliwa, sól, zioła, curry, sos BBQ, miód, czosnek, pieprz cayenne (czyli papryka)...  Wiele przepisów mówi także o whisky tudzież burbonie. Myślę, że nie ma sensu się rozdrabniać na marynowanie przez dwie godzinki. Zdecydowanie lepiej zostawić to na noc.

Robiąc żeberka w piekarniku, lepiej je najpierw obsmażyć. Głównie chodzi o stronę górną. Na dole jest i tak ta błonka, której nie jemy (chyba, że ktoś lubi).


Wstępnie obsmażone żeberka zawijamy w folię, uprzednio zalawszy marynatą (tak, tak... nie może się zmarnować!!!) i wrzucamy do piekarnika na 2-3 godzinki. Tak naprawdę to chyba nic nie stoi na przeszkodzie, aby się piekło nawet i 4 godziny. Żeberka są cholernie tłuste. Może się to cholerstwo jakoś wytopi.

Podajemy oczywiście z sosem BBQ i krwią naszych politycznych przeciwników.

22 lutego 2015

, , ,

Domowe pyzy z mięsem - również dla najmłodszych (1+)

Karmienie delikwenta (tudzież w moim przypadku delikwentki), która ma cztery zęby na krzyż i chce poznawać nowe smaki, nie jest rzeczą prostą. Jednakowoż oto z pomocą przychodzą stare, dobre, ludowe potrawy np. pyzy z mięsem. 

Z góry zaznaczam, że jest to dobra potrawa dla całej rodzinki, bo zasadniczo jest smaczna, pozwala się najeść i zasadniczo jest tak zdrowa jak składniki, które w niej umieścimy. 

Mięsiwo


To, co będzie zawierał farsz, w dużej mierze zależy od nas. Najlepszy dla malucha będzie zapewne drób, choć sam drób bywa suchy. Może to być kurczak, na którym wcześniej ugotowaliśmy zupę. Obieramy go i mielimy wszystko, co nadaje się do spożycia, oprócz skóry (w skórze gromadzą się pióra). Całość rozdrabniamy z pomocą blendera. Można odrobinę przyprawić, co z pewnością poprawi walory smakowe, ale jeżeli ma to jeść ktoś niepełnoletni (mniej więcej o jakieś 17 lat), to za dużo raczej nie możemy poszaleć.


Kluchy


Ciasto robi się jak do klusek śląskich - wcześniej gotujemy ziemniaki, a potem mieszamy z mąką ziemniaczaną dając 4 części ziemniaków i 1 mąki. Lepimy placki, do środka dajemy kulkę mięsa, zaklejamy i formujemy kulę. Całość należy wrzucić na osolony wrzątek. 

Powinno wyglądać to tak:


Jeżeli wypłynie, to znaczy, że się udało, jak nie to nie.

Podawać polane roztopionym masełkiem, obowiązkowo z jakimś warzywkiem, żeby się żona nie czepiała (warzywko dyskretnie zgniatamy widelczykiem, żeby optycznie się zmniejszyło, a potem mówimy "ale się napchałem jak świnia" i wyrzucamy wraz z resztkami do śmietnika...   NIE MA ZA CO!!!).