26 lutego 2012

Whisky z colą





W filmie Bękarty Wojny porucznik Archie Hicox mówił, że w piekle jest specjalne miejsce dla tych, którzy marnują dobrą whisky. Na szczęście Jack Daniel`s to praktycznie rzecz biorąc burbon, czyli amerykańska whisky z kukurydzy. Nie sądzę, aby Szkoci czy Irlandczycy mieli posłać mnie do piekła. Zresztą nie ja wymieszałem ją z colą a producent sprzedający gotowego drinka. I tym oto przeuroczym wstępem rozpoczynam nowy cykl oznaczony etykietą "alkohol".

Jak już wspomniałem Jack Daniel`s to amerykańska whisky, czyli burbon. Przez fakt, że poddawana jest dodatkowej filtracji przez warstwę filtra węglowego z klonu należy ona do gatunku Tennessy.

Puryści spożywają whisky z odrobiną wody (bez lodu) ponieważ tylko w ten sposób można odczuć pełnię bukietu. Obniżenie temperatury za pomocą lodu znieczula nieco kubki smakowe. Podobnie jak zawartość 40% alkoholu (stąd odrobina wody).

Podawanie whisky z colą to wymysł hipisów i bikiniarzy, ale w ostateczności lepszy wróbel w garści niż Mao Zedong na dachu (i z kogo ten cytat?). A tak na serio - Jack Daniel`s z colą z w puszce to bardzo zgrabny produkt, który stanowi istotny dodatek do typowo męskiego koszyka z zakupami. Nie trzeba od razu kupować całej butli.

24 lutego 2012

, ,

Jogurt naturalny z owocami, orzechami i otrębami



Powszechnie pokutuje w społeczeństwie kreowany przez marketing wizerunek osoby, która prowadzi zdrowy tryb życia i je jogurt z żywymi kulturami bakterii i tak dalej. Jeżeli jednak wczytamy się w treść opakowania (ostatnio robię to bardzo często), ze zdumieniem możemy odkryć, że te jogurty mają w sumie dość sporo cukru. Jak soki - niby zdrowe, a jednak wszędzie ten cukier. Nic dziwnego, że są takie smaczne. Chcecie przekonać się jak smakuje naturalny jogurt bez dodatku cukru ?

Wiem, że można samemu robić jogurt, ale już nie bądźmy niesmaczni. Sam fakt, że używa się do tego mleka, które gdzieś ma stać napawa mnie jakimś takim... jakieś zawijanie w ręcznik, termosy... zsiadłe mleko, skisłe mleko...  Po prostu kupujemy jogurt naturalny. Na pewno nie ma w nim cukru.

Zakładając, że trwa okres zimowy, czyli taki jak obecnie, można wrzucić do koszyka także różne mrożone owoce - truskawki, owoce leśne, orzechy tudzież inne bakalie, otręby, owsiankę, mielone siemię lniane...    jak po czymś takim nie zrzucicie kilkadziesiąt kilo, to ja już nie wiem po czym?

Działa tu wiele czynników - owoce, orzechy i jogurt dostarczają wszelkich niezbędnych składników odżywczych. Otręby i siemię lniane puchną w żołądku wytwarzając uczucie sytości. Dodatkowo poprawiają perystaltykę jelit i oczyszczają. Siemię lniane robi też dobrze na żołądek. Właściwie oprócz zrzucenia parę kilo, można spodziewać się tu jakiegoś nieziemskiego kopa energetycznego i cholera wie czego jeszcze.

Jedynym mankamentem jest smak. Taki zdrowy, domowy wyrób smakuje tak sobie. Jest to kwaśne a te wszystkie pyły zbożowe nadają smak gleby. Nijak się to nie da porównać do kupnego jogurciku. Czasem po prostu zdrowie wymaga poświęceń.

19 lutego 2012

, , ,

Falafele z cieciorki

falafele z cieciorki
Sprawa wygląda następująco - falafele to coś jakby placki ziemniaczane, tylko że robione w krajach arabskich, a więc bez ziemniaków. Jest to także rodzaj wegetariańskiego kebabu z cieciorki (jakkolwiek by to nie brzmiało - roślina z rodziny bobowatych), który można spożywać na rozmaite sposoby: na ciepło, na zimno, z kaszą, z ryżem, w picie i bez pity. Wiedzę o falafelach wyczerpię, jeżeli podam następujące fakty:

A) prawdziwy falafel musi zawierać (oprócz cieciorki) czosnek, kminek oraz kolendrę.

B) każdy, kto mówi o falafelu, mówi, że prawdziwy falafel musi zawierać jakieś trzy składniki.

Od czego należy rozpocząć przygotowanie falafeli ? Od namoczenia cieciorki dzień wcześniej. Jawohl mein czytelniken! Wsypujemy cieciorkę do jakiegoś naczynia, zalewamy wodą i czekamy całą noc aż spęcznieje. Podobno dzięki temu kulki się nie rozlatują (jak bywa w przypadku cieciorki ugotowanej).

Następnie cieciorkę miksujemy za pomocą blendera na jednolitą pulpę, dodajemy wszystkich niezbędnych przypraw, jeszcze raz miksujemy cholerstwo dla pewności, że nic nie zostało w jednym kawałku no i lepimy pecyny.

Jeżeli chodzi o listę przypraw i dodatków - tak, tak... każdy blogger kulinarny ma swoją teorię bez czego nie da się mówić o PRAWDZIWYM falafelu. Z reguły lubię dania proste, posiadające jak najmniej składników, ale w tym przypadku - a sypta se co chceta: czosnek, cebula, pieprz, sól, papryka, kminek, kolendra, sezam, a niektórzy wspominają także o liściach mięty. Cieciorka to rodzaj grochu (nazywana jest grochem włoskim) więc w smaku jest dość grochowa. Najlepiej dać dużo przypraw, aby nabrał konkretnego smaku, bo naprawdę po usmażeniu może przypominać placki ziemniaczane :)

I tu dochodzimy do smażenia. Można smażyć na głębokim oleju, na płytkim oleju lub piec w piekarniku (ale wychodzą wtedy bardzo suche) - w zależności od poziomu świadomości nadwagi (lub jej braku). Serwować można na sposoby, które już wymieniłem.

Warto podkreślić rolę sosu. Same falafele są dość suchawe więc warto przygotować do nich jakiś sos. Może to być ostry sos pomidorowy lub biały sos czosnkowy. Do falafeli pasuje także sos słodko-kwaśny a nawet zwykły keczup. Falafel jest prosty i cieszy. Falafel to danie jutra. Jedzcie falafele!

I jeszcze przygotowałem vide-impresję na tę okazję:

18 lutego 2012

,

Jajko na miękko

Ostatnio pisałem rzadziej. Prawie wcale. Wynika to z faktu, że w życiu każdego bloggera kulinarnego przychodzi taki moment, że trzeba przejść na dietę. I tak też jest w moim przypadku. Straciłem już rachubę czasu czy to 3 czy 4 tydzień, ale fakty są takie, że jestem na diecie.

Po wielu dniach jedzenia wafli ryżowych i jogurtu naturalnego z otrębami, postanowiłem zjeść na śniadanie jajko na miękko. Jest to proste, a zarazem wykwintne danie wymagające precyzyjnego procesu przygotowania oraz skomplikowanego sposobu spożycia (jajko na twardo można zjeść np. w pociągu, na miękko - nie).

Trudność w przygotowaniu jajka na miękko polega na tym, że nie da się ugotować go na miękko. Zawsze będzie albo za miękkie albo za twarde, nigdy - powtarzam, NIGDY - nie osiągnie ono pożądanej, idealnej, niemal mitycznej konsystencji. NIGDY!

Kolejnym ograniczeniem w spożywaniu jaja na miękko jest paradoks gorącej skorupki. Jajo na miękko najlepsze jest zaraz po wyjęciu z wody, czyli kiedy jest jeszcze bardzo gorące. Zdjęcie skorupki ZAWSZE kończy się poparzeniami opuszków palców. ZAWSZE! I nie ma na to absolutnie żadnej rady.

Chcąc zjeść przyzwoite jajko na miękko trzeba zatem pogodzić się z dwoma faktami - nie będzie ono idealne a przy tym poparzymy sobie palce. Za bardzo się też nie najemy, bo przy drugim trafi nas szlag i zapchamy się parówkami. Albo otrębami.